Blog > Komentarze do wpisu

Hibernacja i stagnacja

Nasze kwiatki przeżywają kryzys emocjonalny. Nie rozumieją, jak to jest, że stoją w oknie, a nie mogą się najeść. Wypuszczają pączki, ale nie mają siły ich otworzyć, więc po kilku tygodniach prób spisują je na straty. I tak od jakichś trzech miesięcy. Chciałoby się je jakoś pocieszyć, zapewnić, że dni już się wydłużają i do wiosny nie tak daleko. I zasadniczo jest to prawda, ale taka prawda, w którą ciężko uwierzyć, nawet kiedy regularnie przyjmuje się witaminę D3.

2016 dobiega końca i odczuwam lekką presję do podsumowań, której nie do końca chcę się poddawać. Poza tym z przepracowania nie jestem w stanie zdobyć się na obiektywne spojrzenie na pełne 12 miesięcy i jedyne o czym myślę, to grudzień. Nic w naturze nie ginie, więc kiedy dostałam awans, straciłam dwa kilo w pierwszych trzech tygodniach pracy (widocznie tyle ważył, prawo zachowania masy). Powoli znowu zbliżam się do punktu, w którym zmiany będą nieuniknione. Nie jestem jeszcze pewna, w jakim pójdą kierunku. Jakaś część mnie pragnie stagnacji, ale podszept do rewolucji staje się osobliwie natrętny.

czwartek, 29 grudnia 2016, home-made-london-fog

Polecane wpisy

  • New beginnings

    Blog leży zapuszczony i nie kwiczy, bo jakby kwiczał, to pewnie nie był by taki zapomniany. Emigracja kołem się toczy, żyłowanie się przynosi czasem tylko pot,

  • Not easy to believe

    Trudno uwierzyć, że kwiecień już się prawie wyczerpał. Nie zauważyłam kiedy. W piątek posadziłam na balkonie kolendrę i bazylię, myśląc, że i tak już dość późno

  • O zorzy (i nie tylko)

    Czas leci, już kwiecień, a przecież dopiero co byłam w Polsce (tj. na początku lutego). Wiosna w Oslo jest jakaś niedorozwinięta.Niby na chwilę się pokazała, al