Blog > Komentarze do wpisu

Drogocenny plastik

Od ponad trzech tygodni siedzę w domu. Po początkowym kryzysie, kiedy to ból nie pozwalał zająć się niczym na dłużej, nie dawał też spać, a wszystko wokół było drażniące, przyszedł okres czytania kryminałów i się uczenia. Czuję, że mógłby on jeszcze potrwać jakąś chwilę i wciąż bym nie narzekała. Mówiąc wprost: w ogóle nie chce mi się wracać do pracy. I pewnie powinnam się wstydzić, bo przecież taka fajna firma, takie dobre stanowisko, taka przyzwoita pensja. Ale się nie wstydzę.

Nie chce mi się wracać do pracy nie dlatego, że jestem z natury leniwa i najchętniej to przespałabym życie, z ewentualnymi przerwami na pizzę i serial. Ale jeśli powiem, że ma to związek z uzyskanym przez firmę niskim ratingiem jeśli chodzi o standardy etyczne w handlu, mimo deklaratywnej troski o prawa człowieka; albo że nie mogę patrzeć na kilogramy zbędnego plastiku, które co tydzień wyrzucam do kontenera, podczas gdy pracodawca głośno chwali się działaniami na rzecz ochrony środowiska; albo że drażni mnie tworzenie kontraktów niekorzystnych dla ludzi w moim zespole, mimo że zasługują na więcej, przy jednoczesnej niechęci / nieumiejętności pozbywania się z firmy osób, które już dawno zapracowały na zwolnienia dyscyplinarne - jeśli użyję jednego z tych argumentów, narażam się na śmieszną górnolotność. Bo ile my mamy lat, żeby się takimi rzeczami przejmować.

A lat mamy wciąż mniej niż 30. I zaniepokoję się, kiedy którykolwiek z powyższych argumentów zacznę uznawać za niewarty uwagi.

czwartek, 16 lutego 2017, home-made-london-fog

Polecane wpisy

  • Island

    Nie wiem, gdzie się podział lipiec. Nie mam z niego ani jednego konkretnego wspomnienia z wyjątkiem naszej parapetówki. To robi z człowiekiem retail w okresie

  • New beginnings

    Blog leży zapuszczony i nie kwiczy, bo jakby kwiczał, to pewnie nie był by taki zapomniany. Emigracja kołem się toczy, żyłowanie się przynosi czasem tylko pot,

  • Not easy to believe

    Trudno uwierzyć, że kwiecień już się prawie wyczerpał. Nie zauważyłam kiedy. W piątek posadziłam na balkonie kolendrę i bazylię, myśląc, że i tak już dość późno