Zakładki:
#52books [2015]
#52books [2016]
#52books [2017]
Puszczam się w internetowy eter
RSS
czwartek, 31 maja 2012

Wczoraj po raz pierwszy w tym roku poczułam prawdziwy zapach lata. Zapach deszczu na rozgrzanych słońcem chodnikach. I nawet fakt, że w planie miałam spędzenie całego dnia na zewnątrz, nie przeszkodził mi w delektowaniu się tą krótką chwilą.

A dzisiaj po lecie ani śladu. Półtora tygodnia słońca na Wyspach to i tak aż nadto, szczególnie z perspektywą czterodniowego weekendu za pasem.

***

Cztery i pół tygodnia.



18:23, home-made-london-fog
Link Dodaj komentarz »
piątek, 18 maja 2012

W Londynie pod ziemią codziennie toczy się intensywne życie. Nie, nie chodzi mi tu o podziemne życie znane krakusom, czyli to, które rozgrywa się w piwnicach starych kamienic zamienionych na bary i kluby. Mowa o londyńskim metrze, zwanej przez mieszkańców "Tube", czyli  tubką bądź rurką. Częścią tego ogromnego systemu 11 linii, 402 kilometrów tras i 270 obsługiwanych stacji jest najstarsza na świecie kolej podziemna, uruchomiona już w 1863 roku.

Na pierwszy rzut oka mapa londyńskiego metra wygląda mniej więcej tak:

 

Na dziesiąty, tak:

...i okazuje się nie tylko niezbędna, ale i niezwykle użyteczna. Tak naprawdę poruszanie się po mieście jest bez metra często niemożliwe, nawet jeśli mieszka się w centrum.

W metrze obowiązuje przyjmowany przez wszystkich z pokorą savoir-vivre: po pierwsze: wiedz, że ludzie się spieszą. Do pracy, na uczelnię, a może do Primarku - to nie ważne, ale ich czas jest cenny. Pierwsza zasada brzmi więc: poruszaj się wartko, a unikniesz nieprzyjemności. Zasada druga, o której przypominają tysiące znaków: na ruchomych schodach stój po prawej, idź po lewej. O dziwo tutaj funkcjonuje to idealnie i chyba jeszcze nie widziałam nikogo, kto odważyłby się stanąć na drodze strumienia gnających nie wiadomo dokąd ludzi. Zasada trzecia: jeśli widzisz wolne miejsce siedzące, zajmij je czym prędzej - twoje wahanie nie uchroni staruszek przed staniem, ale zapewni wyższy komfort podróży nadmiernie głośnym nastolatkom. Zasada czwarta: pilnuj swoich spraw, bo tu każdy robi to, na co nie ma czasu na powierzchni - w większości oznacza to czytanie (w tym momencie chyba już powoli nad papierem przewagę zyskują elektroniczne czytniki) bądź słuchanie muzyki, ale równie naturalne jest robienie manikiuru, czy wykonywanie pełnego makijażu. Zawodniczki najbardziej hardcorowe potrafią nawet rysować nieskazitelne kreski eye-linerem i nakładać dziesiątki cieniutkich warstw tuszu na rzęsy podczas jazdy pociągu. Początkujące ograniczają się do kremów, podkładów, szminek i różu. Zasada czwarta jest chyba kluczem do panującej w tym podziemnym światku atmosfery, jakże odmiennej od tej z krakowskiego MPK. To atmosfera obojętności, bądź tak zwanego liberalizmu: granicą twojej wolności jest wolność twojego współpasażera, a że przestrzeń w metrze jest ograniczona, to wraz z nią i swoboda. Większość podróżujących akceptuje to jednak bez narzekań. I choć pewnie niewielu z 3,4 miliona londyńczyków korzystających dziennie z metra cieszy się w głębi duszy na te wyprawy (bądź, szczególnie w godzinach szczytu, przeprawy), poziom agresji i nienawiści jest odczuwalnie niższy niż w naszych autobusach i tramwajach. Tutaj osoba, którą nadepniesz przy hamowaniu pociągu, przeprasza cię nierzadko goręcej, niż ty ją.

Żeby jednak nie było żadnych wątpliwości: to za Krakowem tęsknię i wzdycham. A jak się komuś MPK nie podoba, to na nóżkach, na nóżkach, Panie i Panowie!



19:41, home-made-london-fog
Link Komentarze (1) »
wtorek, 15 maja 2012

Urzekła mnie dziś strona Diamentowego Jubileuszu Królowej. Bo w Polsce chyba nie do takiego marketingu politycznego jesteśmy przyzwyczajeni. Zresztą Królowa tutaj nie używa na co dzień swojej politycznej mocy, nie ujawnia własnych poglądów, dzięki czemu też nie bywa kojarzona z kontrowersyjnymi decyzjami na politycznej arenie, ograniczając się raczej do swoich tradycyjnych reprezentacyjnych obowiązków, co w efekcie zapewnia jej niezmiennie wysokie, obecnie ponad 80% poparcie. Jej obraz w ostatnich latach systematycznie ulega ociepleniu. Przyznała się także do posiadania iPoda oraz uzależnienia od Nintendo, które Kate kupiła w prezencie Williamowi. Wyznania te zapewniły jej kilka podarków: personalizowany iPod od Baracka Obamy oraz pozłacane (sic!) Wii od THQ…

Ale wracając do strony. Kolorowe, pastelowe tła, odręczne rysunki, wielobarwne diamenciki na górze. Cała strona sprawia wrażenie dowcipnej, szkicowej, stworzonej z przymrużeniem oka (szczególnie na to ostatnie chyba większości naszych polityków jeszcze nie stać).

Można tu znaleźć biografię Królowej, informacje o tym, jak wyglądały poprzednie jubileusze oraz gry edukacyjne o życiu rodziny królewskiej. Strona oferuje także możliwość wysłania wiadomości do Królowej i oczywiście zawiera kalendarium wydarzeń, związanych z tegorocznymi obchodami. Co ciekawe, wyszukiwarka eventów daje wybór kilku kryteriów wyszukiwania - w tym poprzez wybór członka królewskiej rodziny, który nas interesuje ;-) Aktualności można śledzić na twitterze i facebooku, youtube ma szereg filmików do obejrzenia, a na flickrze można zobaczyć The British Monarchy's photostream.

Obyśmy się takiego dystansu do siebie doczekali wreszcie na rodzimej arenie politycznej.

17:15, home-made-london-fog
Link Komentarze (1) »
piątek, 11 maja 2012

Kiedy zamiast tabletek przeciwbólowych przynosisz z supermarketu… czopki (sic!), to wiedz, że coś się dzieje. Najpewniej z twoim mózgiem. Otóż z moim najwyraźniej coś się dzieje, bo właśnie takiego zakupu dzisiaj dokonałam. Chociaż tyle, że nie był to wielki wydatek, nie zmieniło to jednak poziomu mojego zaskoczenia po rozpakowaniu torby. Ale kto normalny wystawia czopki na półkę w supermarkecie? No kto? Tym bardziej, że Wikipedia twierdzi, iż "w Wielkiej Brytanii ta droga podania leku jest uważana za nieestetyczną i jest rzadko wykorzystywana". Pytanie drugie natomiast brzmi: kto normalny kupuje czopki bez recepty i je sobie dobrowolnie aplikuje? Bez nakazu lekarza, kiedy istnieje tyle INNYCH metod? Chyba wciąż nie ogarniam tego kraju. No i co ja mam z tym teraz zrobić? (Wulgarna i niewyszukana odpowiedź nasuwa się sama, ale nie, nie skorzystam.) Niestety na tym produkcie Sainsbury's nie umieściło zachęcającego hasła: "Try me! ...we're sure you'll love this product. If you don't, simply return for a full refund". Cóż, może ktoś inny będzie w potrzebie przed marcem 2015.


19:37, home-made-london-fog
Link Komentarze (1) »