Zakładki:
#52books [2015]
#52books [2016]
#52books [2017]
#52books [2018]
Puszczam się w internetowy eter
RSS
niedziela, 22 lutego 2015

sunrisehour7:37 

sunsethoursymbols17:26

 

Dni stają się coraz dłuższe a pogoda jest łaskawa. Trzeci raz w tym tygodniu na niebie nie widać nawet strzępków chmur. Sąsiedzi z naprzeciwka urządzają na dachu dwuosobowy piknik, są szlugi i termos. Ludzie wracają z nart, a ja powoli dojrzewam do tego, żeby odkurzyć mieszkanie i wziąć prysznic. Słowem-kluczem jest tutaj "powoli".

---

Zgodnie z opublikowanymi w tym tygodniu przez Centralne Biuro Statystyczne (SSB) prognozami około 2050 roku Norwegowie staną się w Norwegii mniejszością narodową, a jeśli trendy nie ulegną zmianie już w 2100 będą oni stanowili niespełna jedną trzecią ogólnej populacji. Wynika to nie tylko z rosnącej liczby imigrantów, ale także z faktu, że w napływowych rodzinach na świat przychodzi więcej dzieci. Przewidywania opierają się na wiarygodnych źródłach i informacjach gromadzonych przez publiczne ograny. Już dziś imigranci stanowią w kraju blisko 15%. W samym Oslo odsetek jest dwukrotnie wyższy, co zresztą nie jest trudne do zaobserwowania na ulicach, a rosnąca liczba obcokrajowców wpływa na miejscową politykę i zaostrzające się przepisy. Patrząc na te liczby nietrudno jednak zrozumieć pogłębiające się nastroje oscylujące na granicy nacjonalizmu.

 

15:04, home-made-london-fog
Link Dodaj komentarz »
środa, 18 lutego 2015

Dwa pytania do życia:

1. Gdzie dotychczas znajdowały się marchewki w kolorach tęczy i dlaczego nie w zasięgu mojego wzroku?

Photos2

2. W związku z niedawnym przyjęciem do wiadomości, iż mój wiecznie przepełniony grafik ma swoje źródło we mnie, a nie w okolicznościach towarzyszących, chcialabym się dowiedzieć, jak zrobic tak, żeby przestać chociaż na miesiąc?

Jeśli nie samo życie, to może ktoś coś?

Dobranoc.

20:08, home-made-london-fog
Link Dodaj komentarz »
sobota, 07 lutego 2015

Od kilku dni niebo jest bezchmurne, słońce oślepia, a mróz szczypie. Mrużę oczy, ale robię to z rozkoszy, jasność mnie omamia, z premedytacją odwracam twarz do promieni.

Mam też pierwszy od zbyt długiego czasu wolny wieczór. Zrobiłam żurawia origami, to chyba najlepiej pokazuje, jak bardzo ten wieczór jest wolny. Oczywiście mogłabym sięgnąć po którąś z książek do recenzji, albo po podręcznik. Albo chociaż zrobić pranie. Ale nie, nie dziś, dziś należy pić zieloną herbatę o smaku truskawkowych muffin, stukać w klawisze, od czasu do czasu mieszać w garnku jutrzejszy obiad (slow cooking gra tu idealnie). Należy nałożyć na twarz maseczkę, z pełną świadomością, że robienie tego raz na pół roku nie może mieć realnego wpływu na stan skóry. Należy pozwolić sobie na odpłynięcie przy serialu. Odpuścić zainstalowany przed laty wyrzut sumienia związany z bezproduktywnością. Trzeba koniecznie szybko wypocząć, zregenerować siły pod presją deadlinu, wykorzystać multitasking, by wszystkie te małe drobne rzeczy upchnąć w wielce ograniczone ramy czasowe.

 

 

22:10, home-made-london-fog
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 20 stycznia 2015

Pobieżny rachunek wykazał, iż zgromadziłam zapas świec na gwarantowany czas palenia około 1050 godzin. Oznacza to, że jeśli przyjdzie prawdziwa zima, mogę przez prawie 44 doby napawać się widokiem płomienia - może i umrę z głodu (nie wiem, ile można żyć na 3 puszkach tuńczyka i 500 gramach łososia - być może dłużej, niż sądzę), ale za to umrę w rozkosznej atmosferze.

A zima miała nadejść w ten weekend. Nie mówimy o 10-centymetrowej warstwie śniegu, która już jest. Mówimy o 15 stopniach mrozu. Ale aktualne przewidywania podają -6 w piątek i powrót w okolice zera w weekend, co oznacza ponowne roztopy. Czytałam nie tak dawno, że w Moskwie zimą prawie każde boisko szkolne i podwórko zamienia się w lodowisko. W Oslo podobnie, z tym że odbywa się to bez ingerencji ludzkiej ręki. Albo dokładniej: za sprawą braku ludzkiej ingerencji (czyt.: odśnieżanie). Warstwa lodu na chodnikach nikogo nie dziwi. Od czasu do czasu ktoś sypnie na nią żwir, ale bez głębszego przekonania. Rozmawiałam ze znajomym Norwegiem, z czego wynika to niedbalstwo. Stwierdził, że śniegu jest tu za dużo, żeby cały czas go usuwać. Hm, no być może jeszcze parę lat temu istotnie tak było, obecnie - nie powiedziałabym, by były to ilości szczególnie odbiegające od naszych rodzimych. Kluczem jest więc chyba inna myśl: "przecież nikt nie będzie się [tutaj - przyp. redakcji] sądził o to, że się przewrócił i złamał nogę". Kiedy więc zima wróci i nad Wisłę, w chwilach zwątpienia polecam wyobrażanie sobie, jak wygląda bieg pod górkę po lodzie. Jeśli wizja nie jest wystarczająco zabawna, polecam dołożyć do obrazka obcasy.

 

19:49, home-made-london-fog
Link Komentarze (3) »
niedziela, 18 stycznia 2015

Przejrzałam właśnie artykuł o kosztach życia w różnych miejscach świata. I między wieloma oczywistościami odnalazłam odpowiedź na dręczące mnie od przyjazdu do Norwegii pytanie: dlaczego mleko jest tu takie drogie? Otóż, proszę Państwa, okazuje się, że niewłaściwie patrzyłam na sytuację, to jest: miałam niestosowny punkt odniesienia. Otóż Polacy mają niemal najtańsze mleko na świecie (średnio 2,50 zł za litr). Fiu, bo już sądziłam, że miejscowe 11 zł za karton tłustego mleka to nieporozumienie. Podbudowujące jest to, że cena mleka w pełni odtłuszczonego to już raptem 6,50, ergo płaci się za tłuszcz, nie za mleko. 7,50 kosztują mleko sojowe i ryżowe, trochę więcej migdałowe. To mniej więcej tyle, co nad Wisłą. Różnica jest jednak w stosunku cen, pewnie dlatego alternatywy dla mleka krowiego cieszą się tutaj dużo większą popularnością.

Poza pełnoziarnistymi cheriosami z mlekiem ryżowym chciałam również polecić Jetlag Wiśniewskiego. Krótka opowieść, mini-odsłony, wartka akcja, która z każdą stroną popada głębiej w lekką abstrakcję. Niezbyt wnikliwa (ale przez to być może zachowująca świeżość) psychoanaliza pokolenia, które obecnie powoli zmierza do 30. lub niedawno ją przekroczyło. Mocno współczesna, gorzko-zabawna. Na nie więcej niż 2 wieczory lub tydzień dojazdów do pracy komunikacją zbiorową.

19:15, home-made-london-fog
Link Dodaj komentarz »